Mały Rycerz to chłopiec, który zjawił się z Nieba, żeby nadać życiu naszej rodziny zupełnie inny wymiar. Ponieważ jeden z jego genów miał dużą fantazję - będzie dużo mniejszy niż jego rówieśnicy. W rośnięciu przeszkadza mu choroba - dysplazja kości. A ja? Jestem zwykłym człowiekiem, któremu w codziennej podróży pomaga ktoś niezwykły i ważny dla mnie - Pan B. W mojej codzienności usilnie staram się znajdować rzeczy, za które mogę być wdzięczna - to pomaga, gdy jest trudniej. To blog o Małym Rycerzu, o naszej rodzinie i o Panu B.
Protected by Copyscape Online Plagiarism Scanner Mały Rycerz

Wypromuj również swoją stronę
Pisz swój dziennik w Internecie
Blog > Komentarze do wpisu

Anioł z rurą

Duży Rycerz ciężko pracuje, ale jest nas pięcioro i kiepsko podzielić kasę tak, żeby wystarczało. Ja się czasem w tym wszystkim miotam. Gorzknieję. NIe rozumiem i nie umiem zaufać. W ostatnich dniach trwałam właśnie na przemian w nastrojach buntowniczo-narzekających.

W piątek też tak było. Duży Rycerz wrócił z pracy i zaczął opowiadać jak minął mu dzień. Wiedziałam, że miał odebrać auto od mechanika, a jak wiadomo wizyty u mechanika mają wybitnie odchudzające działanie dla portfeli posiadaczy samochodów. Wiedzałam również, że oprócz tej wizyty, czeka go jeszcze jedna, w sprawie rdzewiejącej rury wydechowej naszego samochodu. Więc gdy skończył opowiadać o pracy, spięłam się wewnętrznie, czekając na "rewelacyjne" kwoty do wydania.

- Byłem u mechanika. Pomyliłem się, gdy ci mówiłem, ile trzeba zapłacić, zapłaciłem o stówkę mniej.

(napięcie lekko mi schodzi, ale czekam na część drugą, tę o rurze wydechowej)

- No i rozmawiałem z nim też o tej rurze wydechowej. A tu niespodzianka! Facet mówi mi, że gdy nasze auto było  u niego, zgłosił się do niego klient, który chce sprzedać używaną rurę wydechową, w całkiem dobrym stanie i pytał się, czy się zgadzam? Zgodziłem się, wiadomo. Ta rura kosztuje jakieś 180 zł, nowa pewnie z 500.

(napięcie mi puszcza zupełnie i pojawiają się łzy).

- Jak dobrze, że to nie ja jestem Bogiem! Bo gdybym nim była, siebie samą traktowałabym pewnie dużo gorzej. Skąd On ma dla mnie tyle cierpliwości? I wtedy, gdy ja się wkurzam i tak ogólnie nie mam racji i właściwie powinien mi popukać w głowę, żebym oprzytomniała, Bóg mi daje takie coś, jakby mnie pogłaskał po głowie i mówił "No już dobrze, dobrze, nie martw się".

- A co, myślisz, że ten facet od rury to jakiś anioł był? - śmieje się Duży Rycerz i przytula mnie.

- Ja tam nie wiem. Ale i tak jestem wdzięczna!

Tak powstała historia o aniele z rurą, którą kazałam mężowi opowiedzieć dzieciom.
poniedziałek, 27 lutego 2012, marzek2

Komentarze
Gość: paula, ip196-140.ghnet.pl
2012/02/27 14:28:45
Porządny chłop z tego Pani mężą;)) pozdrawiam gorąco
-
2012/02/28 00:15:27
Jeżeli chodzi o aniołów to polecam historię dwóch myśliwich, którą usłyszał i opisał w Dziennikach Kołymskich Jacek Hugo-Bader. Też robi wrażenie. Zamiast rury wydechowej przyniósł suche rzeczy :)